środa, 26 lutego 2014

Rozdział 2

Nagle się ocknęłam. Niestety to co zobaczyłam mnie przeraziło. Leżałam na torsie Harrego. Całe życie przeleciało mi przed oczami, co się stało, dlaczego on mnie trzyma, czemu wokół mnie stoi praktycznie cała klasa?
-Zoe, zemdlałaś. Może pójdziesz do domu i odpoczniesz, oczywiście wpisze Ci zwolnienie.-powiedziała pani Laura, która też tam była.
-Nie, nie trzeba.-Nagle poczułam silny ból głowy.
-Na pewno? Źle wyglądasz, idź do domu. Kto jest chętny ją odprowadzić?
Nagle zobaczyłam jak jakaś ręka unosi się w górę. To był Harry, co on wogóle robił?
-Nie! z nim nie pójdę-zaczęłam krzyczeć
-Zoe, proszę Cię, nie możesz wrócić do domu sama, coś może Ci się stać, a jeśli nie możemy zadzwonić po rodziców.
Nie, takiego wyjścia nie było. Moi rodzice byli w pracy, nie było sensu wzywać ich po coś takiego.
-Chodźmy.-odezwałam się po czym wyszłam z klasy.
Od razu poszłam po rzeczy wcześniej zostawione w szafce, i nie patrząc na Harrego wyszłam ze szkoły. Widziałam jak przyśpieszył tępo i zaraz znalazł się koło mnie. Nie poszłam na autobus, nie wiem dlaczego, o wiele szybciej by poszło. Zapadła cisza, bardzo mnie to irytowało, kiedyś potrafiliśmy rozmawiać cały czas. 
-Jak się czujesz?- zapytał.
W tym momencie stanęłam jak wryta, jego pytanie bardzo mną zagotowało, czułam się jakbym zaraz miała wybuchnąć.
-Jak się czuje? Pytasz się jak się czuje? Dokładnie 11 miesięcy i 15 dni nie czuje nic oprócz smutku i żalu.-zaczęłam krzyczeć jak najgłośniej mogłam, moje oczy były zalane łzami- Wiesz co się wtedy stało? Nie wiesz? Zoe, Zoe odeszła. Nie ma jej, dzięki komu? Dzięki komu, pytam się! Gdyby nie ty, dupku byłaby tu z nami, byłaby szczęśliwa. Moje myśli przepełniają wspomnienia, to co było i nie wróci, to co Zoe musiała czuć kiedy wsiadła do auta i zginęła. Mam powiedzieć co o Tobie myśle? Jesteś śmieciem. Bezużyteczną osobą mającą zero uczuć, nie czujesz żalu, nie czujesz skruchy po tym co się stało. Masz to ewidentnie w dupie.Wolałabym, żebyś to ty wtedy zginął, nie Zoe. Żebyś to ty czuł co ona.-płakałam bez opamiętania- tak, dupku czekałam te 12 miesięcy żeby Ci to powiedzieć, sam się o to prosisz. Chciałeś to usłyszeć? Nie? Zoe też nie chciała żebyś ją ranił, nie chciała żebyś pił, mówiła że się zmieniłeś. Ja w to nie wierzyłam od początku, taki ktoś jak ty się nie zmienia, takie osoby się nie zmieniają. 
Ale dlaczego... Dlaczego tak bardzo ją zraniłeś...-zaczęłam mówić coraz ciszej po czym znowu wybuchłam krzykiem.- Mam dosyć tego co czuje, od tego dnia ani razu na mojej twarzy nie pojawił się uśmiech.-Opanowałam się i zaczęłam biec w stronę domu, nie chciałam już na niego patrzeć. On stał, stał jak wryty. Chyba wtedy to do niego dotarło, dotarło co zrobił. Wbiegłam do domu cała zalana łzami i obrazu wbiegłam do pokoju, zamknęłam drzwi, usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać.
-Dlaczego on się tak zachowuje?- to pytanie nurtowało moje myśli. Przecież gdyby ją kochał, czułby jakąś skruchę. Ale nie, tu nie było nic. Nie uronił ani jednej łzy, był jak skała. Chciałam żeby poczuł się choć w małym stopniu tak jak ona. Zawsze między nami były dobre kontakty, ale to wszystko zmieniło się w jedną sekundę, wtedy go znienawidziłam. Nagle usłyszałam jak ktoś puka do moich drzwi.
-Skarbie wszystko dobrze?-usłyszałam głos mamy.
Otworzyłam drzwi i cała zapłakana rzuciłam się jej na szyje, widziała jak cierpiałam od 12 miesięcy, codziennie. To rozrywało jej serce, ale ja nie mogłam nic zrobić.
-Kochanie, uspokój się, proszę. Wytrzyj twarz i chodź na obiad.
Otarłam twarz i zeszłam na dół. Wszystko mi ją przypominało... Zjadłam, odłożyłam talerz i znowu poszłam do Siebie. Znowu siedziałam w tych czterech ścianach, sama, od tamtego momentu wogóle nie wychodziłam, kontynuowałam rozmyślanie. On był tajemniczy. Niby nie zachowywał się jak kiedyś, ale nie widać było żeby był smutny... Dźwięk telefonu wyrwał mnie z przemyśleń. To Harry, po co on do mnie pisze. 
-Co?-powiedziałam sama do Siebie. Nie wiedziałam o co chodzi, ale to chyba ważna sprawa, on nigdy do mnie nie pisał. Ubrałam się, spięłam włosy w kitkę i wyszłam. Szłam w stronę umówionego miejsca, to było niedaleko. Harry już tam siedział, po raz pierwszy widziałam jak płaczę.
-Siadaj-wskazał na huśtawkę obok niego. Widziałam że coś go nurtowało.-Pozwól że teraz ja powiem co o tym czuje. To wszystko co powiedziałaś było błędem. Kocham, kochałem i będę kochać Zu. Nie masz pojęcia jak bardzo. Ale nie to chciałem Ci powiedzieć. Tamtej nocy... kiedy to się stało pokłóciłem się z Zu. To prawda, ale to nie ja ją uderzyłem. To był Chris.-kiedy to usłyszałam oniemiałam, Chris... były chłopak Zu...-Nie myśl że nic nie zrobiłem. Wstrząłem bujkę, nie wiem skąd on się tam wziął, chyba wiedział że będziemy tam tamtego wieczoru. Ona... próbowała mnie od niego odciągnąć, bezskutecznie. Nie mogłem się opanować, nikt nie mógł tknąć mojej księżniczki. Widziałem tylko jak biegnie. Była cała popłakana, nie mogłem jej dogonić. Alkohol robił swoje. Zu wsiadła do auta, pojechała jakąś uliczką. Biegłem za nią cały czas, nie dogoniłem jej. Wybyłem szybę w jakimś aucie i jechałem, bez opamiętania. Nagle usłyszałem trzask. To Zu, ona... zginęła. Ja nie wiedziałem co zrobić, miałem ochotę się zabić, szedłem przed Siebie, było już bardzo późno a mnie wciąż nie było w domu. Cały czas płakałem, przed oczami miałem wszystkie nasze wspomnienia, te złe i te dobre. Nie, nadal się nie pozbierałem, wiem że to pytanie Cię nurtuje. Zoe, musisz mi uwierzyć, ona wiedziała że odejdzie. Wracając do domu, zobaczyłem list. List do Ciebie, z pożegnaniem. Nie bój się, nie czytałem go.- podał mi kopertę, a ja nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje.-możesz przeczytać jeśli chcesz. Chyba już pora na mnie- wstał cały zapłakany, nie wiedziałam co zrobić. Rzuciłam się na niego, wtuliłam się w jego tors i waliłam z całej siły po plecach.- Zoe, uspokój się, proszę. Usiądź, i przeczytaj.
-Nie, nie dam rady...- powiedziałam jakby sama do Siebie
-Jeśli chcesz mogę zostać, możemy przeczytać go razem. Myślę, że wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć.-Pokazał ręką na ławkę niedaleko- usiądź. 
Wyciągnęłam list i zaczęłam czytać. 

"Do Zoe.
         Teraz, kiedy to czytasz już mnie pewnie nie ma na tym świecie. Pewnie obwiniasz o to Siebie, albo Harrego. To nie wasza wina. To wspomnienia mnie nurtują. Chris- chłopak przez którego zginęli moi rodzice, straciłam dom, straciłam to co dla mnie najważniejsze. To nie jest ważne, w tym liście chciałabym się z Tobą pożegnać i podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłaś. Nie dam rady zostać na tym świecie, ale wiem jedno-zawsze będę was kochać najmocniej. Dziękuje Ci za to co dla mnie zrobiłaś, za to że zawsze przy mnie byłaś i nie patrząc na moją przeszłość chciałaś przy mnie być. Za to co razem przeżyłyśmy. Przepraszam, bo wiem że byłam dla Ciebie kolejnym problemem, więc muszę odejść. Mam do Ciebie ostatnią prośbę. Wybacz Harremu, to nie jego wina, to nie przez niego się stało. Możesz mu ufać, to jedna z osób której powierzyłam wszystkie Swoje sekrety, zawsze będzie dla mnie kimś więcej. Chciałabym, żeby pomiędzy wami się ułożyło. Wiem, że pewnie będziesz nurtować się moją śmiercią, ale proszę Cię, zapomnij o tym co się stało, zobaczymy się jeszcze, tam w tym innym, lepszym świecie. Nie mówię żegnaj, mówię do zobaczenia.
Zuzanna.
P.S skarbie dopuść do Siebie jakiegoś przystojniaka! :) "

Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, mimo tego że moje serce biło jak opętane, a twarz była zalana łzami. 
-Ona Cię kocha, nie chce żebyś się tak zamartwiała Zoe.-usłyszałam głos chłopaka siedzącego obok mnie, kompletnie o nim zapomniałam.
-Nie, Harry. Ona kocha nas, nie mnie. Chce żebyśmy byli szczęśliwi.-ponownie wtuliłam się w Harrego i wyszeptałam tylko ciche 'przepraszam'.

5 komentarzy:

  1. Super, zaparaszam do mnie
    http://but-you-make-me-strong.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest łatwo zapomnieć o śmierci ukochanej i bliskiej osoby i nie jest łatwo powstrzymać sie wtedy w złości od obwiniania siebie i innych. Wydaje mi się, ze cierpienia nie zamaże w takiej sytuacji nawet taki list, ale przynajmniej trochę wyjaśni. Dzięki temu Zoe nie moze mieć już pretensji do Harrego. Dobrze, ze wszystko zostało wyjaśnione, tylko dlaczego dał jej ten list tak późno?
    ---
    Jeśli miałabyś ochotę to wpadnij do mnie
    lovebutheartless.blogspot.com
    to moje pierwsze opowiadanie i nie ukrywam, że bardzo liczę na szczere opinie na jego temat. byłoby mi bardzo miło.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko się wyjaśni w następnym rozdziale, na pewno wpadnę :)

      Usuń
  3. Dziękuję za komentarz ;) Fajnie, że do opowiadania dodałaś zdjęcia - to pobudza wyobraźnię czytelnika :) Bardzo fajny styl pisania ;)

    siedemserc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń